Nowy film W Yachts stawia proste, ale niewygodne pytanie: czy popularny dayboat ma dawać głównie styl przy kei, czy komfort jazdy wtedy, gdy na Morzu Śródziemnym zaczyna pracować krótka fala. Tomek Wrzesinski zestawia Pardo 43 z Pirelli 42 i pokazuje, że w tym segmencie sam wygląd walkarounda nie wystarcza do dobrej decyzji zakupowej.
Dwa różne pomysły na dzień na wodzie
Pardo 43 jest ikoną włoskiego walkarounda. Oficjalna karta modelu podaje 14 m długości, 4,20 m szerokości, około 11 ton wyporności, standardowe silniki 2 x Volvo IPS 500 po 370 HP oraz opcje IPS 600 albo IPS 650. To układ dla właściciela, który chce eleganckiego pokładu dziennego, wygodnego przejścia dziobem i estetyki, która w marinie pracuje na wartość marki.
Pirelli 42 idzie inną drogą. Oficjalne dane Pirelli Speedboats mówią o długości 13,25 m, szerokości 4,30 m, kadłubie Deep V z podwójnym redanem, sześciu komorach tub, projekcie Mannerfelt Design Team i maksymalnej mocy instalowanej do 1500 HP w wersji outboard. Producent podaje też do 65 węzłów jako prędkość osiągalną oraz 18 osób pojemności.
Komfort to nie tylko kanapa
Najważniejszy wniosek z filmu nie brzmi: jeden jacht jest dobry, drugi zły. Chodzi o scenariusz używania. Jeśli łódź przez większość czasu stoi w zatoce, przewozi gości z hotelu do beach clubu i ma robić wrażenie podczas kolacji w porcie, Pardo 43 może być bardzo logicznym wyborem. Ma język stylistyczny, który klienci znają, a układ pokładu jest czytelny dla osób kupujących dayboata jako przedłużenie tarasu.
Jeśli jednak właściciel naprawdę pływa między wyspami, wraca pod wiatr albo często wozi rodzinę po gorszej wodzie, trzeba patrzeć na geometrię kadłuba, masę, amortyzację uderzeń i to, jak łódź zachowuje się przy prędkościach przelotowych. Właśnie tu film przypomina, że RIB albo maxi-RIB nie jest tylko “łodzią z tubą”. Tuba może być elementem bezpieczeństwa, rezerwy wyporności i pracy na fali, a nie ozdobną odbojnicą.
Co sprawdzić przed podpisaniem zamówienia
Kupujący powinien poprosić o jazdę testową w warunkach zbliżonych do realnego używania, a nie wyłącznie po płaskiej wodzie rano. Warto porównać trzy rzeczy: komfort kręgosłupa przy fali krótkiej, hałas i wibracje przy prędkości przelotowej oraz łatwość wejścia do wody, kiedy na pokładzie jest komplet gości.
Po drugie, trzeba oddzielić prestiż marki od kosztu własności. Pirelli 42 ma także wersję Mansory, więc argument o braku wizerunku premium nie jest już oczywisty. Pardo z kolei pozostaje mocnym wyborem tam, gdzie liczy się elegancja, spójność wykończenia i odsprzedaż w znanym segmencie.
Po trzecie, nie warto porównywać wyłącznie ceny startowej. W dayboacie różnicę robi konfiguracja silników, stabilizacja gości w kokpicie, jakość uchwytów, ochrona przed wiatrem i sposób, w jaki łódź znosi powtarzalne uderzenia o falę. Te elementy rzadko są najładniejsze w folderze, ale po kilku sezonach decydują o tym, czy właściciel nadal chce pływać, czy tylko utrzymuje kosztowny przedmiot w marinie.
Podobnie jak w naszym tekście o historii serwisowej jachtu, decyzja powinna zaczynać się od sposobu używania. Zespół W Yachts może pomóc przygotować test porównawczy: ta sama trasa, podobna liczba osób, zapis prędkości, spalania i subiektywnego komfortu. Dopiero wtedy “ładniejszy dayboat” staje się realnym wyborem właścicielskim.




