Cannes Yachting Festival zakończył się w niedzielę 13 września. Po sześciu dniach pomosty pustoszeją, stocznie pakują stoiska, a jachty ruszają do kolejnych portów. Jesienny sezon targowy jednak dopiero nabiera znaczenia. Za osiem dni, 23 września, otworzy się Monaco Yacht Show.
To nie będzie po prostu druga odsłona tej samej imprezy. Cannes i Monaco stoją obok siebie w kalendarzu, ale odpowiadają na inne pytania. W Cannes oglądamy przede wszystkim produkt: seryjne i półindywidualne jachty, nowe układy pokładów, napędy, wyposażenie oraz premiery gotowe do porównania przy jednym nabrzeżu. Monaco pokazuje zaplecze większych projektów: kapitał, zdolności produkcyjne stoczni, rynek czarterowy, zarządzanie, refit i jednostki z rynku wtórnego.
Cannes pokazuje, co stocznie chcą sprzedać. Monaco znacznie lepiej pokazuje, kto ma pieniądze, możliwości i cierpliwość, aby taki projekt rzeczywiście doprowadzić do końca.
Cannes nie miało jednej gwiazdy — i właśnie to było ciekawe
Oficjalna strona wydarzenia podawała skalę ponad 680 wystawców i ponad 710 łodzi oraz jachtów o długości od 5 do 55 metrów. W komunikacji przed targami pojawiała się również liczba około 150 światowych premier. To dużo, ale dla kupującego ważniejsze od samej liczby było rozłożenie tych premier pomiędzy kilka segmentów.
Nie było jednego modelu, który przykrył całą resztę. Uwagę dzieliły między sobą m.in. Custom Line Navetta 35, Sunreef Ultima 88, Riva 96’ Argo Super, Azimut Grande 44M, Sanlorenzo SHE, Princess X90, Pershing GTX90 i ISA Viper 130. Także opublikowane po targach zestawienie Camper & Nicholsons koncentruje się na dwunastu różnych premierach z przedziału mniej więcej 25–45 metrów. To dobrze oddaje charakter tegorocznego Cannes: zamiast jednego efektownego wyjątku zobaczyliśmy szeroką ofensywę nowych platform.
Wspólny kierunek był czytelny. Stocznie próbują uzyskać więcej użytecznej przestrzeni bez prostego dokładania kolejnych metrów długości. Pojawiają się otwierane burty, rozbudowane strefy rufowe, większe przeszklenia, pomieszczenia właścicielskie przenoszone na główny pokład oraz flybridge’e, które stają się pełnoprawnym pokładem wypoczynkowym. W materiałach marketingowych brzmi to podobnie, ale dopiero na pokładzie widać, czy projekt rzeczywiście poprawia komunikację i prywatność, czy tylko dobrze wygląda na rzucie.
Z perspektywy brokera największą wartością Cannes jest właśnie możliwość szybkiego porównania. W ciągu jednego dnia można wejść na kilka konkurencyjnych jachtów, zajrzeć do pomieszczeń załogi i maszynowni, sprawdzić szerokość przejść oraz porozmawiać o terminie produkcji. Prezentacja przy kieliszku szampana trwa kilkanaście minut. Decyzję zakupową powinny jednak budować szczegóły, których nie widać na pierwszym zdjęciu.
Katamaran motorowy przestał być boczną kategorią
Drugim mocnym sygnałem z Cannes była liczba i różnorodność motorowych katamaranów. Sunreef Ultima 88, Lagoon EIGHTY 3, Bering BC60, OMAYA 50 oraz jednostki Aquili nie reprezentują jednego rodzaju klienta. Mówimy jednocześnie o szybkich łodziach dziennych, jachtach rodzinnych, konstrukcjach wyprawowych i dużych jednostkach luksusowych.
To ważna zmiana. Jeszcze kilka lat temu katamaran motorowy bywał traktowany jako propozycja głównie dla czarteru albo dla armatora przechodzącego z żagli. Dzisiaj konkuruje bezpośrednio z klasycznym jachtem motorowym. Przestrzenią, statecznością na kotwicy i potencjalnie niższym zapotrzebowaniem na moc potrafi wygrać. Szerokością, kosztem postoju i dostępnością miejsc w marinach może jednak przegrać bardzo szybko.
Dlatego nie kupowałbym samej obietnicy „większej przestrzeni i mniejszego spalania”. Trzeba porównać masę gotowej jednostki, napęd, prędkość marszową, zanurzenie, szerokość oraz koszt postoju w portach, z których właściciel rzeczywiście będzie korzystał. Pierwsze wnioski z Cannes i konkretne przykłady motorowych katamaranów opisaliśmy szerzej po dwóch dniach targów.
Pełne pomosty nie są jeszcze portfelem zamówień
Atmosfera w Cannes była dobra, prezentacje premier przyciągały ludzi, a organizacja pomiędzy Vieux Port i Port Canto działała sprawnie. Tego nie należy umniejszać. Dobrze przygotowane targi ułatwiają oględziny i rozmowy, a dla stoczni są najważniejszym europejskim otwarciem sezonu sprzedażowego.
Nie należy też wyciągać z tego zbyt szybkiego wniosku o kondycji całego rynku. W chwili publikacji nie ma oficjalnego, zbiorczego bilansu umów zawartych podczas tegorocznej edycji. Zresztą taka liczba i tak wymagałaby wyjaśnienia. „Sprzedany w Cannes” może oznaczać kontrakt podpisany na stoisku, wcześniejsze zamówienie ogłoszone przy okazji premiery albo jednostkę magazynową, która znalazła klienta po miesiącach negocjacji.
Prawdziwy test zaczyna się po targach. Czy zainteresowanie zamieni się we wpłacone zaliczki? Czy terminy dostaw pozostaną realne? Czy stocznia utrzyma marżę bez dokładania kosztów klientowi w trakcie budowy? I wreszcie: czy dealer oraz producent będą równie dostępni po odbiorze technicznym, jak byli podczas prezentacji?
Kupujący powinien patrzeć nie tylko na listę sprzedanych kadłubów, lecz również na warunki kontraktu, gwarancję, sieć serwisową i wartość rezydualną. Nowa premiera starzeje się szybko. Dobrze zbudowana relacja ze stocznią i rozsądnie skonfigurowany jacht zachowują znaczenie znacznie dłużej.
Monaco przesunie rozmowę o poziom wyżej
Monaco Yacht Show odbędzie się od 23 do 26 września w Port Hercule. Organizator zapowiada flotę dochodzącą do 120 superjachtów i ponad 560 wystawców. Według oficjalnego zestawienia aż 43 jednostki mają pochodzić z dostaw z 2026 roku. To bardzo świeża flota, a więc dobry przegląd tego, co stocznie potrafią obecnie zbudować, a nie tego, co obiecywały trzy lata temu na wizualizacjach.
Na liście są jednostki od około 24 metrów do 102-metrowej Nixie. Widać dużą grupę nowych jachtów pomiędzy 30 a 60 metrów, czyli w zakresie, w którym spotykają się produkcja półindywidualna, ekonomia czarteru i oczekiwania prywatnych właścicieli. Oficjalne dane MYS wskazują też, że włoskie stocznie prowadzą pod względem liczby kadłubów. Organizator odwołuje się do Global Order Book 2026, według którego włoscy producenci odpowiadają za 52 procent światowej produkcji superjachtów liczonej projektami zamówionymi lub znajdującymi się w budowie.
Monaco pokaże jednak nie tylko nowe jednostki. W oficjalnej zapowiedzi 38 jachtów z potwierdzonej wówczas listy wystawiały firmy brokerskie i czarterowe, a nie same stocznie. Średnia długość tej grupy wynosiła blisko 49 metrów, a średni rok budowy 2016. To daje kupującemu dwa obrazy rynku obok siebie: nowe projekty z długim czasem oczekiwania oraz istniejące jachty, które można kupić szybciej, ale trzeba dokładnie sprawdzić technicznie i prawnie.
Aktualną listę Monaco Yacht Show warto czytać jak plan oględzin, a nie katalog marzeń. Przy jachcie tej klasy wejście na pokład bez wcześniejszego umówienia spotkania może być niemożliwe, a cztery dni mijają szybciej, niż sugeruje mapa Port Hercule.
Na co będziemy patrzeć w Monaco
W Monaco mniej interesuje mnie kolejny komunikat o „rewolucyjnym luksusie”. Znacznie ważniejsze będą cztery konkrety.
Po pierwsze, jakość nowych dostaw: wykończenie, integracja systemów, dostęp serwisowy i rozwiązania dla załogi. Po drugie, realna dostępność jachtów z rynku wtórnego i różnica pomiędzy ceną ofertową a poziomem, przy którym właściciel zaczyna poważnie negocjować. Po trzecie, kondycja stoczni oraz ich zdolność do finansowania wieloletnich projektów. Po czwarte, napędy hybrydowe i zarządzanie energią — nie jako hasło, lecz jako policzalny wpływ na tryb pracy generatorów, zasięg, masę i koszty serwisu.
Cannes dało branży dobry początek jesieni. Pokazało dużo nowych jachtów, mocny rozwój katamaranów motorowych i rynek, który nadal potrafi przyciągnąć kupujących na pomosty. Teraz potrzebujemy odpowiedzi, ile z tego zainteresowania ma pokrycie w kontraktach, finansowaniu i zdolnościach produkcyjnych.
Dlatego po Cannes nie stawiam jeszcze kropki. Stawiam przecinek. Następny ważny rozdział zaczyna się 23 września w Monaco, a RynekJachtow.pl będzie go relacjonował z perspektywy kupującego, właściciela i brokera — bez mylenia premiery z udanym jachtem oraz kolejki na pomost z podpisaną umową.
Jeżeli przygotowujesz własną krótką listę jednostek przed Monaco, możesz porównać aktualną podaż także w europejskiej bazie jachtów W Yachts. Najpierw warto ustalić sposób użytkowania i budżet roczny, dopiero potem wybierać nazwę stoczni.




