Platinum Equity podpisał umowę sprzedaży De Wave Group do Renaissance Partners. De Wave ma siedzibę w Genui i dostarcza zintegrowane systemy wnętrzarskie oraz techniczne dla statków wycieczkowych i rynku yacht industry, w tym dla dużych jachtów. Warunki finansowe nie zostały ujawnione. Zamknięcie transakcji jest uzależnione od zgód regulacyjnych i ma nastąpić przed końcem 2026 r.
Dla właściciela superjachtu to nie jest odległa wiadomość z rynku private equity. Firmy takie jak De Wave stoją za elementami, które decydują o czasie postoju podczas refitu: zabudową wnętrz, instalacją na pokładzie, koordynacją podwykonawców, serwisem i modernizacją po dostawie. Zmiana właściciela może więc wpływać na priorytety inwestycyjne, moce produkcyjne i sposób obsługi dużych projektów.
Backlog i nowe pieniądze
Platinum Equity podaje, że podczas jego własności przychody i EBITDA De Wave wzrosły ponad dwukrotnie, a portfel zamówień zwiększył się o około 500 mln EUR do ponad 1 mld EUR. Włoski komunikat opublikowany przez PressMare akcentuje ponad 1 400 pracowników, globalną pozycję w segmencie wnętrz oraz reinwestycję zarządu w nową strukturę.
Kupujący lub właściciel nie powinien jednak czytać tego wyłącznie jako historii wzrostu. Przy reficie dużego jachtu liczy się terminowość i odpowiedzialność. Jeżeli dostawca ma rosnący backlog, trzeba sprawdzić, czy konkretny projekt ma zagwarantowane sloty, zespół wykonawczy i jasną ścieżkę eskalacji, gdy zmienia się zakres prac.
Co sprawdzić przy reficie
Najważniejsze pytania dotyczą nie nazwy funduszu, lecz dokumentów roboczych. Kto podpisuje harmonogram? Kto odpowiada za integrację wnętrza z systemami technicznymi? Czy zmiana właścicielska wpływa na gwarancje, zamówienia materiałów i dostępność zespołów instalacyjnych? Przy dużym jachcie odpowiedź powinna pojawić się w kontrakcie, nie w mailu sprzedażowym.
Rynek refitów będzie rósł razem ze starzeniem się floty i presją na modernizację systemów. W tekście o rynku wtórnym jachtów pokazaliśmy, że dobrze udokumentowana historia prac może przesunąć wycenę. Transakcja De Wave przypomina drugą stronę tej samej sprawy: za dokumentacją musi stać dostawca, który ma ludzi, materiały i czas.




